Grenlandia. Największa wyspa Świata. W powszechnym mniemaniu kraina odległa, mroźna i ponura gdzie jeździ się psimi zaprzęgami, poluje na foki harpunem a po ulicach stolicy biegają białe niedźwiedzie.

Spróbujemy rozwiać kilka mitów i opowiedzieć kilka ciekawostek. Klimat. Kiedy już dowiedzieliśmy się, że nazwa wyspy to chwyt marketingowy Wikingów, który miał pozwolić uniknąć błędu związanego z nazwą Islandii, nic nie stoi na przeszkodzie aby wyobrażać ją sobie jako skutą lodem mroźną krainę. Popatrzmy jednak na dane meteorologów. W czerwcu 2016 na lotnisku w Nuuk odnotowano temperaturę 24.8 stopnia Celsjusza. To o 1,1 stopnia mniej niż rekord ciepła dla całej Grenlandii. Trzeba jednak pokreślić, że wysokie temperatury zaczynają być problemem zarówno dla Inuitów jak i dla lodowców. Bywają okresy kiedy Grenlandia jest cieplejsza niż Polska. Stolicą Grenlandii jest Nuuk co w jednym z trzech miejscowych dialektów języka grenlandzkiego znaczy – Przylądek. Miasto założone w latach dwudziestych osiemnastego wieku przez przestępców i panie niezbyt ciężkiego prowadzenia się, pod wodzą norweskiego misjonarza nosiło duńską nazwę Godthab – Dobra Nadzieja. Zmieniono ją w 1979 po uzyskaniu autonomii.

Dużo się mówi obecnie o Brexicie zapominając często, że był już precedens. W roku 1985 UE opuściła Grenlandia.
Geograficznie Grenlandia jest częścią Ameryki Północnej. Na Grenlandii nie ma własności ziemi. Każdy może postawić dom, choć problemem może być brak miejsca. Często burzy się istniejące budynki aby na ich miejscu stawiać nowe. Tak w roku 2012 zakończył żywot budynek, który był domem 1% mieszkańców kraju. Imponujące?

W Nuuk zarejestrowano ponad trzy tysiące samochodów. Przy 15 000 mieszkańców. Może by to zbytnio nie dziwiło gdyby nie fakt, że poza osiedlami nie ma ani kilometra drogi. W stolicy na jeden samochód przypada 40 metrów asfaltu. Powoduje to w godzinach szczytu imponujące korki. Pociechą może być o połowę tańsza niż w Polsce benzyna i tuzin rond. Z Nuuk do zajmującego 81% wyspy, drugiego co do wielkości na Świecie, lądolodu jest około 60 kilometrów. Jest to zapewne jedną z przyczyn tego, że po ulicach nie przechadzają się białe niedźwiedzie. W mieście jest jeden kościół katolicki ale dane statystyczne mówią,ze w roku 2010 na wyspie było 133 katolików. Dominuje kościół luterański. Od niedawna Grenlandia postawiła na turystykę czerpiąc z niej już 10 % dochodu. Jak na to co spotykamy w innych krajach ilość turystów nie jest jeszcze porażająca i nie stanowi, na szczęście, problemu dla mieszkańców. Jak na przykład dla Islandczyków. Wspierana przez władze turystyka oparta jest na pięciu filarach – zorza polarna, wyprawy psimi zaprzęgami, świat lodu, świat wielorybów i kultura mieszkańców.

Na wyspę można dotrzeć drogą morską lub samolotem. Samoloty obsługują dwie linie . Loty z Kopenhagi to domena boeingów z Air Greenland. Lądują w Kangerlussuaq. Ten sam przewoźnik oraz Air Iceland latają też małymi turbośmigłowymi samolotami do Nuuk. Ze względu na trudne warunki meteorologiczne loty są często odwoływane, więc mieszkańcy nazywają linię Immaaga Airlines czyli Linie Lotnicze Być Może. Może polecimy a może nie. Mimo tego,że ingerencja człowieka w miejscowy ekosystem była stosunkowo niewielka to jednak Grenlandczycy mają swoje problemy. Niedawno, wyprawa Uniwersytetu z Toronto, odkryła wytopione spod lodu pozostałości amerykańskiej bazy atomowej z lat pięćdziesiątych. Opuszczona w roku 1964 miała na stałe zniknąć pod lotem Niestety globalne ocieplenie zmieniło te plany. Baza w czterokilometrowym tunelu ukrywała 600 ładunków nuklearnych. Oczywiście je zabrano ale pozostało 200 tys litrów paliwa w rdzewiejących i zgniatanych przez lód cysternach i 240 tysięcy litrów ścieków, również skażonych radioaktywnie i trudną do oszacowania ilość innych chemikaliów. Jeśli tempo ocieplenia nie ulegnie przyspieszeniu skazi to glebę i wody oceanu ok roku 2090.